wtorek, 17 maja 2016

Pomysły na prezent na Dzień Matki dla Mamy-Ogrodniczki (i nie tylko)

Kochani!

Zbliża się wielkie święto wszystkich Mam! Stajemy przed wyborem prezentu i czasem chcielibyśmy dać naszej Mamie coś innego lub coś oprócz bukietu kwiatów. Dziś podpowiadam Wam z jakich prezentów może ucieszyć się Mama – Ogrodniczka (i nie tylko) ;-)
  • książki branżowe – jeśli Mama lubi czytać, książka będzie idealnym prezentem. Możemy wybrać poradniki dotyczące prac w ogrodzie, roślin czy aranżacji zielonych zakątków. Warto zajrzeć do antykwariatów, gdzie za nieduże pieniądze znajdziemy ogrodowe klasyki – atlas chwastów, ziół, motyli… Będą lepsze od współczesnych, marketowych opracowań, w których często można natknąć się na błędne informacje. Szczerze polecam Wam swoje ulubione pozycje książkowe:


1. „Mój balkon” – książka posiada mnóstwo wspaniałych zdjęć, prostych trików, pomysłów na ogrodowe DIY a nawet przepisów kulinarnych! Oczywiście jest też dużo informacji o roślinach. To absolutnie mój numer jeden wśród literatury balkonowej!
2. „Encyklopedia małego ogrodu” – to poradnik dotyczący aranżacji małego ogrodu. Również znajdziemy tu dużo ciekawych zdjęć, opisów stylów i roślinnych porad.
3. „Mały ogród” Brookes’a to klasyk. Zaglądam do tej książki bardzo często. Jest podzielona tematycznie: autor opisał tu rolę każdego elementu ogrodu – rośliny, nawierzchnie, małą architekturę, nawierzchnie, oświetlenie, wodę, tkaniny itd. Bardzo ciekawa, odnosząca się do stylu każdego ogrodu :-)
4. „Nowy ogród naturalny” to obowiązkowa pozycja dla Mam, które lubują się w stylu eko. Wspaniałe porady dotyczące zakładania żwirowych rabat, ogrodowych prerii, ekologicznych zbiorników wodnych, ogródków warzywnych oraz dobór roślin do ogrodów przyjaznych dla motyli, pszczół i innych zwierząt.
5. „Atlas chwastów” – stara pozycja, zawiera przepiękne ryciny pospolitych na terenie Polski chwastów, polecana dla tych Mam, które chwasty wyrywają i dla tych, które je „hodują” ;-)



A jeśli Mama przepada za literaturą piękną, polecam „Wiersze Zielniki” Wisławy Szymborskiej i Elki Hołoweńko-Matuszewskiej – przepiękna oprawa kwiatowa poezji na ciepłe, letnie wieczory!



Książek polecam szukać w księgarniach wysyłkowych i na allegro.


  • prenumerata ulubionego pisma ogrodniczego Mamy – jeśli mama podczytuje pisma typu Mój piękny ogród, Magnolia, Zieleń Miejska – na pewno ucieszy się z wieści, że od teraz świeże wydanie będzie przychodzić do niej „samo” ;-)


  • notes z motywem kwiatowym – w którym Mama będzie mogła sporządzać ogrodowe lub osobiste notatki, wklejać zasuszone kwiaty i liście, rysować…




  • zielnik – zachęćmy Mamę by zbierała swoje kwiaty i zioła z ogrodu czy balkonu i wklejała je do otrzymanego od nas albumu. Może to być zestaw ozdobnych kartoników, tasiemka i ciekawy ołówek lub – jak pisałam powyżej – notes z motywem roślinnym. Mama będzie miała wspaniałe zajęcie a przeglądając zielnik w zimowe wieczory – wspaniałe wspomnienia z minionego sezonu.


Pomysły na zielnik:



  • grafika na ścianę – możemy ją zrobić sami, przyklejając na kartonik zasuszone kwiaty lub zioła i dopisać jakąś zieloną sentencję lub życzenia od serca. Całość umieszczamy w antyramie lub ciekawej ramce. Obrazków możemy stworzyć kilka. Pomysły na eko-sentencję znajdziecie na blogu w zakładce Zielona Myśl



Innym rodzajem grafik są możliwe do kupienia (m.in. na allegro) reprinty starych rycin botanicznych. Oprawione w ramki zioła ozdobią maminą ścianę w kuchni a barwne kwiaty mogą zagościć w sypialniach i salonach naszych Mam!

regraf.edu.pl


  • zaproszenie do parku, ogrodu botanicznego, miejscowości z „ogrodniczą” atrakcją – taki prezent jest warty więcej niż ten, który można kupić. To czas, który spędzimy wspólnie z Mamą, porozmawiamy, pośmiejemy się lub pomilczymy, a przy tym Ona będzie mogła pooglądać piękną roślinność i pobyć na łonie zieleni, którą przecież tak kocha! Nie zapomnijmy podczas spaceru zaprosić Mamy na kawkę i ciacho!
faramuszka.pl

  • naturalne kosmetyki – kremy do twarzy i rąk na pewno przydadzą się Mamie, która dużo czasu spędza na pielęgnacji roślin i jej skóra jest wciąż narażona na przesuszenie i urazy. Jeżeli ofiarowane przez nas specyfiki będą wyprodukowane na bazie naturalnych wyciągów z roślin, Mama na pewno ucieszy się z „tematycznego” nawiązania do jej pasji

  • Jeśli kremy z jakiegoś względu nie wchodzą w grę, pomyślmy np. o lawendowym olejku do kąpieli albo ziołowej masce do włosów



  • perfumy o nutach kwiatowych – to prezent, który mogą ofiarować Mamie te osoby, które bardzo dobrze znają jej gust odnośnie perfum. W drogeriach i perfumeriach znajdziemy całe mnóstwo pięknych zapachów na bazie kwiatów, zarówno tych słodkich oraz delikatnych i świeżych





  • ubrania ogrodnicze – jeżeli Mama jest czynną ogrodniczką, z pewnością ucieszy się z funkcjonalnego fartuszka ogrodowego z mnóstwem kieszeni i zaczepów do narzędzi. To samo tyczy się spodni ogrodniczych. Takie prezenty znajdziemy na pewno w sklepach internetowych i na allegro
agohome.pl

agohome.pl


  • Mamie na pewno przydadzą się też ogrodowe rękawice. Wybierzmy te solidne, ale niech będą też ciekawe wizualnie, np. w kwiatki


  • narzędzia ogrodnicze – zestaw małych narzędzi, które przydadzą się zawsze i wszędzie czyli łopatka, sekator i motyczka, jeśli dodatkowo będą miały atrakcyjny, damski wygląd, na pewno sprawią Mamie wiele radości
fiskars.pl

fiskars.pl

  • nasiona w etykietkach własnej produkcji – wybierzmy kilka paczuszek nasion roślin, które mama szczególnie lubi. Mogą to być np. same zioła, które Mama wysieje w kuchni, na parapecie. Umieśćmy je w własnoręcznie stworzonych etykietkach – będą prawdziwym prezentem od serca.

  • portfel na nasiona – jeśli Mama często kupuje nowe paczuszki nasion lub co roku zbiera swoje własne plony, na pewno przyda jej się taki zabawny gadżet, jak portfel na nasiona. Dzięki niemu będzie je mieć zawsze posegregowane i w jednym miejscu

  • kiełkownica z zestawem nasion – to rewelacyjne naczynie służące do hodowli kiełków w warunkach domowych, dzięki któremu zapewnimy Mamie zawsze świeżą porcję zieleniny na kanapki i do sałatek.

  • mini szklarnia – nie dość, że stanowi ciekawą ozdobę, przyda się Mamie do posadzenia nowych roślinek :-)
ikea.com.pl
ikea.com.pl


  • ciekawe osłonki – cała masa osłonek i doniczek w całej masie sklepów – pomysł bardzo uniwersalny zarówno dla dzieci, jak i dla Mam ;-) Jest w czym wybierać Kochani! Pamiętajmy tylko aby dopasować się z wyglądem doniczki do stylu, jaki panuje w ogrodzie lub mieszkaniu Mamy.

  • lampiony, latarenki, cotton balls’y – będą idealnym podarunkiem dla Mam, które są nocnymi Markami i kochają różnorakie ozdóbki, dekoracje :-)

scandishop.pl

  • zestaw ogrodowych naczyń – nowinka ostatniego roku – kubki-słoiki, które w ogrodzie są totalnie niezbędnym gadżetem (chronią przed wizytą owadów i innych paprochów), czy giga-słoik z dystrybutorem do lemoniady, to prezenty, które przypadną Mamom lubiącym dostawać podarunki służące całemu domowi
garneczki.pl

garneczki.pl

  • elementy zastawy stołowej z serii ‘Rajski Ogród’ – kiedy zobaczyłam witrynę sklepową zastawioną tymi naczyniami, po prostu się zakochałam! Jestem pewna, że niejednej Mamie-Ogrodniczce na pewno też spodoba się tak bardzo ;-) Skompletujmy zestaw wyłącznie dla Mamy, która za każdym razem spożywając posiłki z „rajskich” talerzy i misek, ciepło o nas pomyśli

  • filiżanka z motywem roślinnym, zaparzacz do ziółek – to pomysł uniwersalny jak doniczki i osłonki – znajdziemy szeroki asortyment, różne wzory i kolory, w przeróżnych sklepach :-)

twenga.pl

  • herbatka ziołowa – smaczny podarunek, dodatkowo przyczyni się do poprawy zdrowotności naszej Mamy, np. czystek, melisa, rumianek. Zdecydujmy się na zakup herbat w prawdziwych herbaciarniach lub aptekach – ekspresowe saszetki z marketów mogą mieć niewiele wspólnego z roślinami, na których nam zależy.

  • ziołowe wino lub nalewka – to kolejny z prezentów, który uprzyjemni Mamie wieczorne chwile, a przy tym poprawi jej krążenie ;-) Alkohole na bazie ziół to przede wszystkim wina typu wermut: Martini, CinCin, Ciociosan oraz wysokoprocentowe nalewki i likiery: Becherovka czy Jagermeister.

  • obrus w kwiaty – może nie jest prezentem osobistym, ale jeśli nasza Mama jest typową panią domu, dbającą o każdy detal domowego zacisza, kwiaciasty obrus przyjmie z pełnym entuzjazmem
tendom.pl

  • pościel w kwiaty – takim prezentem uślemy Mamie łoże kwiatami, więc na pewno będzie jej bardzo miło ;-)
czasnawnetrze.pl

  • ciekawy pled czy ciepły koc – przydadzą się Mamom, które lubią posiedzieć wieczorami na swoich tarasikach i balkonach

  • apaszka, chusta, szal z motywem kwiatów – kolejny z uniwersalnych prezentów. Bo która Mama nie owija sobie pięknych tkanin wokół szyi w wietrzny, chłodny dzień?

  • biżuteria z motywem roślinnym – wisiorek czy kolczyki w kształcie liści i kwiatów sprawią, że Mama będzie mieć swoje ukochane atrybuty zawsze „na sobie” :-)


  • torba eko z motywem kwiatów – dzięki niej Mama zabierze ze sobą kwiaty nawet na zakupy
art-madam.pl

  • kwiatowe akcesoria rowerowe – jeśli nasza Mama jeździ na rowerze, warto umilić jej każdą przejażdżkę poprzez kwiatowe gadżety rowerowe: dzwonek w kwiaty, kwiatki do zamontowania przy kierownicy czy kosz wyściełany kwiaciastą tkaniną
bikebelle.pl

bikebelle.pl

bikebelle.pl

  • ciasto lub babeczki ozdobione jadalnymi kwiatami – jeśli potrafimy nieźle piec, uraczmy naszą Mamę przygotowanym przez siebie wypiekiem ozdobionym kwiatami bratków, fiołków czy nasturcji. Będzie zachwycona ;-)

  • wianek z kwiatów – jeśli żaden z pomysłów Was nie przekonał i nadal uważacie, że bukiet kwiatów będzie najlepszym rozwiązaniem – zamieńcie go na wianek, który w Dniu Matki złożycie na skroniach swoich Mam. Niech poczują się w tym szczególnym dniu jak królowe, godne koron piękniejszych niż złote – bo stworzonych z kwiatów <3



niedziela, 15 maja 2016

Balkon i taras dla bujających w obłokach - styl romantyczny

Wiosna w pełni! Jesteśmy zakochani w słońcu, szumie liści usłyszanym po długiej, zimowej ciszy. Wsłuchujemy się w śpiew ptaków, obserwujemy motyle… Nasze myśli rozpływają się pod wpływem ciepłych promieni słońca, uciekają w przestworza błękitu… Marzymy, wspominamy… zapominamy się. Dajemy się ponieść błogim chwilom…. Czujecie to? :-)



Nasz romantyczny nastrój możemy wspaniale wyrazić poprzez odpowiednią aranżację balkonu czy tarasu. Oto kilka zasad obowiązujących na balkonie w stylu romantycznym!

1. Pastelowe kolory, kwiaciaste desenie, koronki

Pudrowy róż, mięta, błękit, ciepły beż, biel… To barwy, które powinny dominować na romantycznym balkonie. Powinny pojawić się jako motywy kolorystyczne mebli, tekstyliów, dekoracji i kwiatów. Ważne, aby wyposażyć nasz zielony zakątek w miękkie kapy na siedziska, duże i małe poduchy, obrusy i serwety na stoliki, dywaniki na podłogę. Te wszystkie tekstylia wytworzą na naszym balkonie przytulną atmosferę. Powinny one posiadać różne desenie: kwiaty (duże lub drobne tzw. floral, łączka), motyle, serduszka, kropki, ptaszki, kratki, ornamenty typu millefleurs. Można je dowolnie ze sobą łączyć – na romantycznym balkonie możemy bowiem pozwolić sobie na mały miszmasz. Idealnie nadadzą się także koronki i hafty. Materiały znajdziemy w różnych sieciówkach (Ikea, Home&You, Jysk, Pepco, Kik itd.) Unikatów za grosze możemy poszukiwać w second hand’ach i na lokalnych targowiskach.






2. Romantyczne rośliny

To jak zwykle temat-rzeka! Rośliny na romantycznym balkonie powinny posiadać:
okazałe kwiaty – by pobudzać nasz zmysł wzroku, pachnące, aromatyczne kwiaty lub/i liście – by wodzić nas za nos, pełne kwiaty, kolce, szorstkie liście – by wzbudzać w nas wyobrażenia o ich dotyku, wytwarzać dźwięki – które koją nasze uszy i na koniec – być jadalne – by swym smakiem osładzać romantyczne chwile. 



A oto po kilka roślinnych propozycji dla każdego zmysłu:

Dla oczu:
  • Pojemnikowe gatunki i odmiany róż
  • Pojemnikowe odmiany hortensji
  • Pojemnikowe odmiany budlei (np. Buzz ‘Pink Purple’, ‘Ivory’, ‘Sky Blue’ – przywabiają MOTYLE!)
  • Pojemnikowe odmiany powojników (np. ‘President’)
  • Petunie
  • Margaretki
  • Pelargonie
  • Fuksje
  • Osteospermum
  • Serduszka okazałe
  • Dzwonki brzoskwiniolistne
  • Stokrotki
  • Bratki
  • Niezapominajki
  • Gipsówka
  • Wrzosy




Dla nosa
  • Lawenda wąskolistna
  • Lawenda francuska
  • Groszek pachnący
  • Maciejka
  • Szałwia lekarska
  • Mięta
  • Rozmaryn
  • Kocimiętka
  • Goździki
  • Róże
  • Lilie (do pojemników ‘Lilium regale i L. auratum)


Dla dotyku
  • Róże
  • Szałwia (liście szorstkie, owłosione)
  • Czyściec wełnisty


Dla ucha – wszelkie trawy które stanowią uniwersalne tło dla kwitnących, barwnych bylin, a ich liście i kwiatostany wytwarzają przyjemny dla ucha szum przy każdym powiewie wiatru
  • miskanty
  • rozplenica japońska
  • ostnica cieniutka
  • włośnica włosowata (trawa jednoroczna, mało znana, polecam z doświadczenia – paczuszka nasion kosztuje 1,5zł, zawsze się udaje, niewymagająca, osiąga duże rozmiary, uwielbiam ją!)
  • z dwuliściennych nadadzą się też srebrniki Judasza czyli miesięcznica roczna



Dla podniebienia
  • bratki, fiołki wonne, nasturcja – posiadają jadalne kwiaty
  • truskawki
  • poziomki
  • mięta
  • pomidorki koktajlowe





3. Romantyczne dodatki
Tutaj wymienię w podpunktach elementy wyposażenia – meble, tekstylia, wszelkie dekoracje stałe i okazjonalne, których nie może zabraknąć na naszym romantycznym balkonie czy tarasie!

  • elementy metaloplastyczne, najlepiej w kolorze białym: regały, kute półki (allegro), stoliki (świetnie wyglądają przerobione na stoik stare maszyny do szycia), komody, kinkiety, stare lampy naftowe, żyrandole, kratki na pnącza, płotki, elementy balustrad, kwietniki, stojaki, ozdobne klatki dla ptaków



  • drewniane skrzynie, ławki, krzesełka, ozdoby z drewna w formie zawieszek, serduszek, napisów


  • wiklinowe lub rattanowe kosze, komody

  • ceramika: figury aniołków, ptaków, dzbanki, osłonki
  • donice: unikalne, pojedyncze egzemplarze w stylu Shabby chic (sztucznie lub prawdziwie nadgryzione zębem czasu)
  • latarenki, lampiony, świece (Kochani, jeżeli planujecie zakup większej latarenki, polecam śledzi ofertę Jyska – zdarzają się naprawdę niezłe promocje i całkiem sporą latarenkę można kupić już za 30 zł)

  • cotton balls’y

  • obrusy, ceraty w kwiaty czy kratkę, haftowane i koronkowe serwety


  • syntetyczne lub materiałowe maty i dywaniki na podłogę
  • girlandy ze skrawków materiałów, koronek


  • kokardki przywiązywane do balustrady, mebli, donic…

  • karmnik dla ptaków
  • wazon na świeże kwiaty: lilaki, maki, margaretki, konwalie…

  • „balkonowa zastawa” czyli zbiór unikatowych kubeczków, filiżanek, szklanek, kieliszków do wina, talerzyków i imbryczków tace śniadaniowe – wszystko w ciepłych barwach z motywami kwiatów, serduszek i zwierząt – na romantycznym balkonie dozwolone jest, aby każdy element zastawy był nie do kompletu :-)



  • niezbędnym dodatkiem do romantycznej kolacji przy świecach czy popołudniowego relaksu z ulubioną książką będą także wysypane na podłodze czy stoliku płatki róż




Kochani! Liczę, że ten zwięzły opis i zamieszczone fotografie zainspirują Was do stworzenia własnego, romantycznego zakątka pod chmurką. Jeżeli Wasze dusze są zawsze uskrzydlone, jesteście emocjonalni, wrażliwi, kochający… Lubicie żyć pięknymi marzeniami, wspomnieniami… Chcecie stworzyć miejsce, w którym będziecie mogli pokontemplować, rozmyślać, zjeść romantyczną kolację z Ukochaną/Ukochanym, delektować się kieliszkiem wina przy świetle gwiazd, studiować literaturę, pisać pamiętnik lub po prostu podziwiać świat... balkon w stylu romantycznym będzie tworzył ku temu wszystkiemu najlepszą atmosferę ;-)

wtorek, 10 maja 2016

IV Poznańskie Dywany Kwiatowe w Parku Mickiewicza

Kochani!

Dziś małe uaktualnienie wielokątnego albumu o zdjęcia z minionego weekendu, a na nich poznański Park Adama Mickiewicza. Mieliśmy ostatnio w mieście kwietną imprezę – IV Poznańskie Dywany Kwiatowe. Od 4 lat, corocznie na wielkim trawniku przed Operą usypywany jest dywan ze ściętych główek tulipanów. Przyjmuje on za każdym razem inny kształt, w tym roku były to skrzypce, pięciolinia i klucz wiolinowy. Na jego stworzenie zużyto ponad pół miliona główek tulipanów!

Ale Park Mickiewicza jest oblegany nie tylko od święta. W każdy ciepły dzień wylegują się przy szumiącej, wielkiej fontannie tłumy Poznaniaków i turystów podziwiając roztaczającą się wokół dzielnicę cesarską, stare platany i mnóstwo tulipanów posadzonych na kwietnikach. Kto jeszcze nie był, niech przybywa ;-)


Za takie miejsca... uwielbiam Cię Poznań <3








piątek, 29 kwietnia 2016

Jak zostać architektem krajobrazu i (nie) zwariować

Moi Drodzy!

Na dniach zakwitną kasztanowce (choć Gąssowski śpiewał, że kasztany). To znak, że zbliża się matura! Pomyślałam zatem, że może wśród sympatyków Wielokąta są osoby, które stoją tuż przed egzaminem dojrzałości. A już na pewno są tu osoby, które tegorocznych maturzystów mają wśród rodziny i znajomych :-) Ten wpis kieruję szczególnie dla Was. Jeśli macie dylemat co dalej zrobić ze swoim życiem, jaki kierunek studiów wybrać… A może zastanawialiście się sami nad ogrodnictwem lub architekturą krajobrazu, ale nie macie co do tego pewności… Ja dziś przybliżę Wam w telegraficznym skrócie relację z moich studiów. Powiem Wam o wszystkich wadach i zaletach zostania architektem krajobrazu ;-)

Mówi się o nas różnie… Żartuje się, że to kierunek dla osób, które nie dostały się na „zwykłą” architekturę i urbanistykę czy uniwersytety artystyczne. Ot, taka alternatywa, w końcu w tytule zawodowym skrót arch. się pojawi. Tyle, że arch. kraj. … Krajobrazu. Nie budynków. Nie układów przestrzennych miast i osiedli. Ba! NIE OGRÓDÓW. Krajobrazu. Czyli, że co? Co to znaczy? Czego dotyczy?

Ostatnio chwyta mnie refleksyjny nastrój. Patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość i głęboko analizuję. Kim jestem? Jaką drogą i dokąd doszłam przez te 4 lata (bo tyle póki co to trwa) studiowania architektury krajobrazu?… Jak było? Jak jest?

Droga, którą przyjdzie Ci przejść, jeśli zdecydujesz się studiować ten kierunek, będzie drogą usłaną różami. Tak. Całymi różami. Ich pięknymi i pachnącymi kwiatami. Ich zielonymi liśćmi. I oczywiście ich kolcami. Pójdziesz nią raz z górki, raz pod górę. Pójdziesz po prostej i po krętych zaułkach. Czasem pobiegniesz nią pełen entuzjazmu i zachwytu. Czasem będziesz wlókł się bez nadziei. Pójdziesz wśród pięknych, starych alei. A czasem przez puste, szare ścierniska. Czasem w towarzystwie wspaniałych osób. Czasem zupełnie sam. Rozpędzisz się. By za moment zatrzymać się w jakimś martwym punkcie. Czasem przystaniesz i zachwycisz się. Czasem upadniesz i zapłaczesz. Pójdziesz naprzód. Nie raz odwracając się za siebie, szukając powrotu. Powiesz: „to jest moja droga!”. Wykrzyczysz w rozpaczy „mam dość”.

Ja na swojej drodze widzę już horyzont. Dlatego jest mi łatwo ocenić obiektywniej, wszystko co dane mi było przeżyć (choć został jeszcze rok i wiem, że nie raz jeszcze coś mnie zszokuje, że jeszcze niejeden zakręt przede mną). I dlatego mówię Ci pomimo tych kolców – nieprzespanych nocy, zapuchniętych od siedzenia godzinami przed monitorem oczu, płaczu i bezsilności, gdy komputer umiera podczas zapisu finalnego projektu… pomimo setek nazw łacińskich, które musisz regularnie wykuwać, pomimo boleści ręki, gdy malujesz trzecią już pracę w przeddzień zaliczenia z malarstwa. Pomimo obrzydliwie zimnych i ciemnych wieczorów spędzanych w paskudnych murach uczelni. Pomimo pięknych, wiosennych popołudni, które musisz poświęcić na siedzenie w tych samych, paskudnych ścianach. Pomimo tego wszystkiego mówię Ci: NIE MA PIĘKNIEJSZEJ DROGI.
Mówię Ci tak, ponieważ zwariowałam. Nie da się bowiem zostać architektem krajobrazu i nie zwariować :-)

A co w tej drodze jest pięknego?

Nic. Jeśli nie kochasz przyrody. Jeśli nie lubisz się rozwijać. Nic, jeśli nie ma w Tobie chęci, by poszukiwać, kreować, przetwarzać. Nic a nic, jeśli nie umiesz spojrzeć na otaczającą Cię przestrzeń jak na dzieło, które musisz chronić, szanować, podziwiać, dobrze kształtować. Jeśli nie umiesz docenić, że ten zawód daje Ci – jak nikomu innemu – możliwość pracowania w sposób profesjonalny na najbardziej… zadziwiającym, tajemniczym, nieokiełznanym materiale – NATURZE.

Jeśli nie posiadasz tych wszystkich… umiejętności, nie martw się. Ja też nie posiadałam zaczynając studia. To rodzi się w Tobie z czasem (albo i nie – wtedy prędzej czy później rzucasz studia ;-) ). I właśnie te narodziny są piękne. Kiedy odkrywasz w sobie to, kim się stajesz.

Stajesz się przyrodnikiem. Artystą. Architektem. Inżynierem. Psychologiem. Obserwatorem dosłownie wszystkiego: roślin, zwierząt, ludzi, budynków, budowli, sztuki.

Czasem będzie Cię to bardzo męczyć. Szczególnie na początku. Ponieważ odtąd będziesz patrzył na świat – z autobusu, przez okno, przechodząc przez ulicę, siedząc w parku – przez tak wiele pryzmatów i pod różnymi kątami, że zakręci Ci się w głowie od nadmiaru.

Najpierw będzie Ci doskwierać podświadome rozpoznawanie gatunków drzew, krzewów, chwastów i roślin ozdobnych. Będziesz to robił ciągle, wszędzie. Robinia, lilak, lipa – tylko która?, klon. Jak się nazywała ta kulista odmiana? Przyjdzie Ci na pewno wykonać pędownik na dendrologię. Zielnik z chwastami na botanikę. I z roślinami ozdobnymi na tak samo nazywany przedmiot. Pamiętam… łącznie zasuszyłam kilkaset wszystkich roślin (jakieś 300 na zaliczenia, resztę hobbystycznie, oczywiście nie w jednym semestrze). Regularne przekładanie ich do świeżych gazet… było wyzwaniem. I znów zaczniesz obserwować bacznie trawniki i ugory. Przypominać sobie łacińskie nazwy tasznika i cykorii podróżnik, zastanawiając się jaką jeszcze roślinkę mógłbyś przygarnąć do zielnika, by osiągnąć wymagane 100 gatunków.

Gdy tylko zaczną się pierwsze zajęcia projektowe, poznasz podstawowe zasady kształtowania krajobrazu i  całą terminologię, będziesz w głowie rozróżniał typy wnętrz krajobrazowych, analizował ich kompozycję (na każdej ulicy, placu, w parku i ogrodzie). Potem z analizatora przejdziesz w etap projektanta. To będzie lawina! (pamiętaj, że rozpoznawanie gatunków nie mija mimo to :-P) Będziesz wszędzie szukał miejsc wymagających zmiany czy wprowadzenia nowych elementów. Oczami wyobraźni będziesz stawiał w publicznych przestrzeniach ławki, trejaże, donice, oświetlenie. Za chwilę dojdą ogrody prywatne. To może naprawdę wkręcić. Będziesz strzelał oczami za płoty, analizował poprawność doboru gatunków, materiałów, „mebli” i myślał, jak Ty byś to urządził, w jakim stylu.

W międzyczasie trafi się kilka przedmiotów odnoszących się do historii architektury, gospodarki przestrzennej i urbanistyki. Zaczniesz zatem rozpatrywać wygląd, styl budynków. Ich charakter, to, czy pasują, czy dominują, czy degradują widok, czy raczej go upiększają.

Nie obędzie się bez przedmiotów stricte przyrodniczych: trafi się ekologia, ochrona środowiska, przyrody, krajobrazu, zwierząt itp. itd. To rozszerzy znów Twój punkt widzenia o bardzo dużą skalę. O lasy, łąki, torfowiska, wrzosowiska. Chronione rośliny. Staniesz się ornitologiem i entomologiem (dla niewtajemniczonych będziesz uczył się – zapewne sporo – o owadach). Obserwując ptaki i owady oczywiście będziesz operował nazwami łacińskimi ;-)

Pomiędzy tymi filarami trafią się przedmioty… różne. Matma, fizyka, symbolika roślin, żywność w kulturze i wierzeniach, wychowanie fizyczne, język obcy, TI, prawo, ekonomia, technologie pracy umysłowej a nawet etykieta (nie żartuję, uczono mnie na studiach jak rozkładać widelce na stole!), z których jednego nauczysz się na pewno – POKORY.

Pamiętaj też, że różne przedmioty będą wykładać różni specjaliści z różnych dziedzin. Będą Cię próbowali przeciągnąć na swoją stronę. Ogrodnicy będą mówić Ci, że jesteś projektantem ogrodów. Architekci będą mówić do Ciebie tak, jakbyś miał zostać wielkim urbanistą, planistą. Część z nich będzie uczyć Cię, jak zbudować dom, jezdnię i most zwodzony. Nie spodziewaj się usłyszeć z ich ust słowa „roślina”. Będziesz miał też do czynienia z ekologami i biologami – oni będą mówić Ci, że jesteś architektem krajobrazu czyli „czegoś dużego”, w związku z czym utożsamią Cię z osobą idealną do zajmowania się obszarami chronionymi – parkami narodowymi, krajobrazowymi, rezerwatami itd. Będą także Ci uniwersalni. Podadzą Ci wiedzę przydatną dla każdej skali – ogródków, przestrzeni miejskich, dużych parków. Jedni mogą negować postulaty drugich. Ale każdy z nich w inny sposób uczy Cię wrażliwości, nowego spojrzenia na konkretną dziedzinę. Pojedyncze elementy tej wiedzy wspólnie stanowią całą układankę. A Ty im więcej się uczysz i poznajesz, tym łatwiej Ci tę wiedzę segregować, oceniać i wartościować od najbardziej do najmniej dla Ciebie przydatnej. Sam czujesz co Cię najbardziej kręci, na którą stronę się przechylasz. Jaką drogę wybierasz. Czy bardziej betonową? Czy zieloną?

Kończąc ten wywód – chcę Cię naprawdę zachęcić do zostania architektem krajobrazu. To droga pełna niespodzianek, jedyna w swoim rodzaju. Choć momentami sfrustrowany, będziesz wciąż blisko natury, architektury, ludzi – wszystkiego co Cię otacza. Śmiem twierdzić, że mało który zawód ogarnia tyle dziedzin, tyle aspektów naraz. Na to wszystko możesz mieć wpływ. Możesz to kształtować, zmieniać lub chronić przed zmianami. Umiesz to ocenić. Rozumiesz, jak mało kto, i znasz swoje otoczenie. Rozpoznajesz gatunki wszystkich form roślin (drzew, krzewów, pnączy, roślin zielnych – pospolitych i ozdobnych), zwierząt (w tym wiele owadów ;-)), style ogrodowe, style architektoniczne, typy krajobrazu, zbiorowiska przyrodnicze. Umiesz analizować potrzeby ludzi (oceniasz, gdzie lubią przesiadywać, którędy chodzą, co mógłbyś im zaoferować w danym miejscu). Pracujesz w każdej skali – umiesz zaprojektować mały ogród, miejski plac, wybrać miejsce, z którego pokażesz innym piękny, daleki widok na łąki, lasy i wzgórza.

Jesteś wtajemniczony we wszystkie procesy jakie zachodzą na konkretnej przestrzeni – tu i teraz. W przeszłości i przyszłości. To zrozumienie daje Ci poczucie totalnego związania z otoczeniem. Czujesz, że stanowisz tego część. Że jesteś na dobrej drodze.


Nigdy nie przestaniesz nią iść. Jeżeli raz się na niej znalazłeś, już nie wrócisz do normalności. Nie spojrzysz przez okno bez zrozumienia. Bez analizowania, bez oceny, bez zachwytu lub wyobrażania sobie zmian, które byś wprowadził. Już zawsze będziesz wariatem zakochanym po uszy w pięknie tego świata. Taki właśnie jest architekt krajobrazu.


niedziela, 24 kwietnia 2016

Ścieżka za 20 zł

Kochani,

czasem nie możemy lub nie chcemy wydawać większych pieniędzy na poszczególne elementy, budujące nasz ogród. Ja jestem w dokładnie takiej sytuacji – kawałek ziemi, który użytkuję za swoim blokiem nie należy tylko do mnie. Zatem większe inwestycje nie mają tu dla mnie sensu. Wszystko co na nim posiadam – rośliny, materiały, ozdoby – dostałam od rodziny, znajomych, sąsiadów… Nadaję drugie życie przedmiotom, które dla pierwotnych właścicieli już dawno straciły znaczenie. Wykorzystuję wtórnie materiały. Można powiedzieć, że prowadzę schronisko dla roślin, które w innych ogrodach nie są już potrzebne lub jest ich za dużo. Czasem zakupię pojedyncze egzemplarze i wysiewam różne gatunki, które mnie interesują i zachwycają, by obserwować ich „zachowanie” w skrajnych warunkach, jakie im zapewniam ;-) Nie mniej jednak staram się, by pomimo rozgardiaszu gatunkowego i kolorystycznego, utrzymać estetyczny wygląd całości, w jakiś sposób… spójny. W tym roku mija trzecia wiosna, odkąd założyłam rabaty (które wciąż powiększam, by wepchnąć gdzieś jeszcze kolejną zabłąkaną roślinkę, której ktoś chce się pozbyć).

Od dłuższego czasu zastanawiałam się co zrobić z nieestetycznym przedeptem trawnika, nie wydając na to więcej niż ewentualne 20zł. Miałam do wykonania trochę ponad 6m ścieżki. Udało mi się to zrobić za dwadzieścia kilka zł! A oto co wykorzystałam:

plastikowe obrzeże (13zł)


3 worki kory ogrodowej (3,5zł za sztukę)



Najpierw wytyczyłam sobie przebieg mojej ścieżki. Starałam się, aby pokrywała się jak najbardziej z istniejącym przedeptem. Nie ma sensu zmiana utartej trasy, bowiem wszyscy użytkownicy przyzwyczaili się do niej i nie będą chcieli korzystać z nowego, obcego im biegu.

Następnie wykopałam rowki po dwóch stronach ścieżki, w które wsadziłam plastikowe obrzeże. Obrzeże te przecięłam na całej długości na dwie części – nie było mi potrzebne tak wysokie, jak zaoferował producent. Chciałam, aby wystawało znad ziemi jedynie 1cm i stanowiło możliwie jak najmniej widoczny ogranicznik, chroniący przed przesypywaniem się kory na trawę.

Po wkopaniu obrzeża wyrównałam całą powierzchnię nowopowstałej ścieżki za pomocą grabi i dużej deski.

Następnie wysypałam na ścieżkę cienką warstwę kory.

Na sam koniec obsiałam zewnętrzne brzegi trawą. Teraz czekam aż wyrośnie i zamaskuje ogranicznik.




Założenie bardzo proste i tanie. Idealnie wpisuje się w ideę mojego ogródka z recyklingu. Co również dla mnie ważne, po korze chodzi się przyjemnie i miękko. Jeśli potrzebujecie stworzyć w swoich zielonych zakątkach mniej oficjalną, oryginalną ścieżkę – możecie to zrobić z powodzeniem niskim kosztem i niezłym efektem wizualnym ;-) Powodzenia!

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

CHWAST CZY OZDOBA?

Kochani, a Wy co uważacie? 
To co widzimy na zdjęciach, to całe połacie jasnoty purpurowej, którą powszechnie uważamy za bezużyteczny chwast. O ile w dokładnie zaplanowanym ogrodzie jej obecność może popsuć nasze szyki, o tyle w przestrzeni miasta wygląda... ZJAWISKOWO! Przechodzę tędy każdego dnia, tuż obok przebiega bardzo ruchliwa trasa. A mimo to można tu spotkać mnóstwo motyli, pszczół i trzmieli, ponieważ roślina ta posiada miododajne kwiatki <3Emotikon heart
Zaletą jasnoty jest to, że kwitnie od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Z łatwością dopasowuje się do trudnych warunków na przydrożach i nieużytkach. Sadząc / siejąc jasnotę w przestrzeni miasta możemy osiągnąć naprawdę ciekawe efekty wizualne bardzo niskim kosztem i - co ważne - zapewnić pożytecznym owadom miejsca pracy!







Emotikon smile