piątek, 12 maja 2017

Drzewa wyklęte. Drzewa chwasty.

Kochani!

Ostatnio dużo piszemy, mówimy, czytamy i słyszymy o drzewach. Głównie napływają do nas przykre informacje o wycinkach i stratach cennych drzew dzięki Lex Szyszko. Jesteśmy wzburzeni, czasem zaskoczeni nagłym brakiem drzew, które jeszcze wczoraj pięknie rosły, czasem już po prostu zrezygnowani, bo nie możemy zahamować tych masowych procesów.

A ja chciałabym dziś popisać o drzewach trochę pod innym kątem. Bo są takie drzewa, które ogół społeczeństwa najchętniej wyciąłby w pień i nigdy już nie pozwolił ich nigdzie sadzić. Są takie drzewa, których nikt nie chce w swoim ogrodzie. Drzewa, które przeszkadzają, są kłopotliwe. Drzewa-chwasty, które spotykamy codziennie, wtopione w krajobraz terenów ruderalnych, zwykłych miejsc w mieście i na wsi, bez większego dla nas znaczenia. Dziś mam dla Was moją subiektywną listę 5 najbardziej niedocenianych drzew!

1.       Topola

Myślę, że na bardzo długo zapamiętam konsultacje społeczne z mieszkańcami jednego z poznańskich osiedli, na których w ramach zajęć akademickich przedstawiałam projekt parku osiedlowego. W swojej koncepcji zastosowałam topole osiki w odmianie. Topole mieszkańcom kojarzą się z jednym – puchem, który jest w okresie owocowania po prostu wszędzie.

Niestety - słowo topola często utożsamiane jest z kłopotliwym puchem nasiennym

Ojoj… dostało mi się mocno i nikt nawet nie chciał słuchać, że istnieją topole, które puchu nie wytwarzają, że to nie do końca jest tak, iż topole łamią się i przewracają przy lekkim powiewie wiatru i że istnieją odporne odmiany rekomendowane przez Zarząd Zieleni Miejskiej…
Nie. Nie będę Was zachęcać, abyście sadzili topole w swoich ogrodach. To bardzo duże drzewo, potrzebujące sporej przestrzeni. Ale będę zachęcać Was abyście popatrzyli na nie pod innym kątem, nie przez pryzmat puchu, który oblepia Wasze pranie, zaśmieca trawnik i wpada do nosa.
Po pierwsze – topole grają. Wytwarzają charakterystyczny, wyjątkowy dźwięk.  Myślę tutaj w szczególności o osikach. Cytując Mickiewicza:

„I była chwila ciszy; i powietrze stało
Głuche, milczące, jakby z trwogi oniemiało. (…)
Jedna osina drżąca wstrząsa liście siwe.”

Szelest małych, okrągłych liści osiki osadzonych na długich i wiotkich ogonkach trudno pomylić z odgłosem innych drzew. Często drżą one przy na pozór bezwietrznej pogodzie. Uwielbiam ten dźwięk…




Falujący przy najmniejszym ruchu powietrza liść osiki


W „Gawędach o drzewach” możemy o osice przeczytać tak:
„Osika nie należy wprawdzie do drzew objętych ochroną przyrody, ale bądźmy dla niej życzliwi, bo tak bardzo wrośnięta jest w nasz krajobraz, w naszą kulturę ludową – tak bardzo polska.”

To kolejny powód dla którego warto spojrzeć przyjaźniej na topole – są one pospolitymi gatunkami stosowanymi w ogrodach wiejskich. Jeśli ktoś lubi folklor – powinien polubić osikę ;-)

Muszę też wspomnieć o topoli włoskiej. Jak wskazuje jej nazwa, przywędrowała ona do Polski z Włoch, najprawdopodobniej jeszcze w XVIII wieku, a rozpowszechniła się szczególnie w XIX. Choć bardzo szybko rosnąca i krótkowieczna, idealnie imituje włoskie cyprysy, więc jeśli jesteście właścicielami domów stylizowanych na toskańskie wille i lubicie styl śródziemnomorski – śmiało możecie użyć tej odmiany jako mrozoodpornego zamiennika ;-)

Topole włoskie niczym śródziemnomorskie cyprysy


Ostatnia topola o której chcę Wam wspomnieć to topola Maksymowicza. Bardzo ją lubię z uwagi na jej wielkie, błyszczące liście, głęboką, zieloną barwę i bardzo zgrabny pokrój. W Poznaniu często spotykam ją na osiedlach z wielkiej płyty – jej balsamiczny zapach jest niezwykle intensywny i sprawia, że chętnie się przy niej przesiaduje.


Duże, błyszczące, grube i skórzaste liście topoli Maksymowicza

Długie kotki to niestety dużo puchu, który wytwarzają tylko FORMY ŻEŃSKIE!

Regularny pokrój topoli Maksymowicza (drzewa.com.pl)



Wszystkie topole posiadają wyżej wspomniany, balsamiczny zapach. Znacie go? Ja zawsze kojarzę go z początkiem jesieni… z grabieniem żółtych liści topoli w chłodne, słoneczne, jesienne popołudnie… I jak tu ich nie kochać? <3


Przebarwiające się na żółto, pachnące liście topoli


2.       Brzoza

To moje ulubione drzewo. Pisałam o niej osobny artykuł (klik) i mogłabym jeszcze wiele. Jest absolutnie najlepsza!
Miałam wiele „swoich” brzóz, które wycięto w pień. Miałam brzozę przed kuchennym oknem – siedząc przy stole mogłam do woli obserwować zawieszoną na niej budkę lęgową, do której przylatywały ptasie pary z jedzeniem dla potomstwa. Miałam pojedyncze brzozy przy moich autobusowych trasach. I brzozowy zagajnik niedaleko domu… Nie ma ich już, więc teraz mam naprawdę swoją brzozę na balkonie ;-)

W „Gawędach o drzewach” możemy przeczytać, że brzoza jest drzewem „bardzo polskim”, „niepokonanym”, „nieustępliwym”. Z drugiej zaś strony… zamknijcie oczy i wyobraźcie ją sobie… delikatne, wiotkie pędy… liście o – śmiem twierdzić – najpiękniejszym ze wszystkich odcieniu zieleni wiosennej. Drobne, szeleszczące przy najmniejszym podmuchu wiatru. Jedyne drzewo o śnieżnobiałej korze! Ażurowy cień, który rzuca jej korona… Brzoza to kwintesencja lekkości, subtelności, romantyzmu… Jest w niej z jednej strony ta zewnętrzna, pozorna niewinność, z drugiej strony wewnętrzna, potężna siła.



Tymczasem na co dzień zapomniana, czasem nawet nielubiana za „śmiecące” kwiaty, nasiona i drobne listki kłopotliwe do grabienia… uważana za rozprzestrzeniającą się jak chwast, wtopiona w mijane co dnia krajobrazy…
Dlaczego warto ją polubić?
Brzoza jest idealnym gatunkiem do nawet najtrudniejszych warunków. Zniesie suszę, zanieczyszczenie i silne nasłonecznienie. Poradzi sobie w pojemnikach i donicach. Jest typową rośliną z rodzaju „zasadź i zapomnij”. Brzoza łatwo się dopasowuje. Możesz ją posadzić w wiejskim ogrodzie – będzie idealnie pasować do kontekstu. Możesz ją posadzić do ogrodu w stylu nowoczesnym – jej biała kora i ażurowa korona będą wspaniale komponować się z ozdobnymi trawami, żwirem czy stalowymi elementami małej architektury. Możesz posadzić ją na środku trawnika – dumną i piękną – jako soliter, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by posadzić brzozy w większych grupach tworząc mini zagajnik, po 3 w kilku miejscach ogrodu jako powtarzalny akcent / motyw przewodni lub w rzędzie, tworząc efektowny szpaler przy ogrodzeniu.

Jedyna w swoim rodzaju, biała, łuszcząca się kora brzozy



Najpiękniejsza zieleń wiosenna młodych listków

Brzozy w większych grupach wyglądają spektakularnie, architektonicznie...


Podsumowując – brzoza zawsze i wszędzie pasuje, jest niezawodna wizualnie i pod względem wymagań. Do tego posiada różne gatunki, a wśród gatunków odmiany, dzięki czemu możemy bez problemu wybrać wielkość, pokrój, barwę liści a nawet fakturę i wybarwienie pnia naszego drzewka!



3.       Robinia
Antropofit. Obcy gatunek. Inwazyjny i trudny w zwalczaniu. Z uwagi na to, że przywędrował do nas z USA nie ma tu wielu naturalnych wrogów i dość mocno się rozprzestrzenia. Może zagłuszać rodzime gatunki…
Myślę teraz o robinii (potocznie i błędnie zwanej akacją) i dochodzę do wniosku, że głównie takie rzeczy o niej słyszałam. A dlaczego nikt nie mówi o jej pięknej korze, która wygląda jak kartka pokreślona grubymi kreskami przez dziecko rysujące w złości…

Ostre rysy 


Dlaczego tak mało mówi się o przepięknym zapachu kwiatów, słodkim i wyczuwalnym z dużych odległości? Kwiatach, którymi możemy dekorować desery i przyrządzać z nich akacjowe racuchy? Dlaczego nie zachwycają nas jej ciernie? Niezwykle malownicze pokroje czasem faktycznie przypominające prawdziwe akacje rodem z sawanny?



Delikatne liście robinii


Niezwykłe pokroje osiągają przede wszystkim starsze drzewa

Pokroje podobne do akacji



Robinia podobnie jak brzoza jest drzewem sprzeczności – silne konary, spękana kora, ciernie i masywna sylweta silnie kontrastują z bardzo delikatnymi, ażurowymi liśćmi i białymi gronami kwiatów… Latem daje nam swoją subtelność, zimą ostrość formy i przenikliwy szelest suchych, pokrytych szronem strąków.
Spójrzmy na nią z uznaniem i nie traktujmy tylko jako rozprzestrzeniającego się chwastu.


Malowane pędy robinii na kontrastowym tle stanowią bardzo oryginalny motyw w naszym ogrodzie


4.       Sumak
Oj nielubiany. Głównie dlatego, że daje dużo odrostów korzeniowych. Rozrasta się na naprawdę spore odległości i „zachwaszcza”.
Ale poza tym? Jest cudowny! Uwielbiam przede wszystkim jego owłosione pędy. Wyglądają zupełnie jakby były pokryte miękkim futerkiem i zachęcają żeby je pogłaskać :-)

Gęsto owłosiony pęd sumaka

Kolejnym powodem, za który go cenię jest pokrój. Parasolowaty i bardzo malowniczy. To drzewko przy dobrej oprawie wygląda niezwykle egzotycznie, jednocześnie nie mając powalających wymagań jak chociażby klon palmowy.
Kolejną jego zaletą są ogniste, jaskrawe kolory liści jesienią! Przebarwiający się sumak wygląda spektakularnie!
Czy nasza niechęć do niego i nazywanie go chwastem nie są przesadzone?


Niezwykle intensywne wybarwienie jesienne


Oryginalne kwiatostany



Parasolowaty, egotyczny pokrój



5.       Jabłoń
Ostatnim drzewem, o którym chcę napisać jest jabłoń. To temat rzeka i o niej także mogłabym zredagować osobny tekst. Uwielbiam jabłonie. Przede wszystkim wynika to z mojego ogromnego zamiłowania do wiejskiego stylu, wiejskich krajobrazów i wiejskich tradycji… Jabłoń jest dla mnie nieodłącznym elementem każdego wiejskiego ogrodu. Ale nie tylko. Możemy jabłonie uprawiać w ogrodach nowoczesnych, np. prowadzone w płaskich szpalerach, dzięki czemu zyskamy oryginalną formę korespondującą z modernistycznymi dodatkami...
Wracając jednak do tradycyjnych drzew jabłoni... Bardzo często zdarza mi się słyszeć od ich właścicieli narzekania – na niesmaczne, robaczywe owoce i co za tym idzie brak użyteczności tych drzew, przy jednoczesnym zaśmiecaniu przez opadłe i gnijące jabłka, zlatującym się robactwie i potrzebie włożenia dużego wkładu w utrzymanie porządku wokół niej.






Kochani – najważniejsza zasada – każda jabłoń aby rodzić zdrowe, smaczne i dorodne owoce wymaga cięcia!!! Jeśli nie tniemy jabłoni lub robimy to nieodpowiednio, naszych owoców będzie dużo ale słabej jakości i faktycznie będą sprawiały tylko kłopot, gnijąc na trawniku. I to właśnie z braku pielęgnacji rodzą się nasze frustracje względem jabłoni…
Prawidłowo pielęgnowana jabłoń oprócz tego, że dostarczy nam wspaniałego, pachnącego i ekologicznego materiału na kompoty, musy i szarlotki, będzie miała także piękny i malowniczy pokrój.




Zanim sięgniemy za piłę by raz na zawsze pozbyć się jabłkowego kłopotu, os i muszek, zastanówmy się czy nie lepiej raz w roku, w okresie zimowo-wiosennym sięgnąć po sekator i latem cieszyć się owocami rwanymi prosto z drzewa, zamiast owoskowanymi, o idealnych, zmodyfikowanych genetycznie kształtach jabłuszkami kupionymi w supermarkecie.
Dajmy szansę naszym pięknym jabłoniom, utrzymujmy to, co na stałe wpisało się w naszą polską tradycję :-)

Na zakończenie – artykuł ma na celu uzmysłowić nam, że drzewa, za którymi często nie przepadamy mają mniej wad niż nam się wydaje. ciągłe piętnowanie tego co na pozór w nich złe sprawia, że nie zauważamy ich piękna, potęgi, walorów dekoracyjnych i możliwości użytkowych.

Patrzmy przychylniej na najzwyklejszą topolę, wsłuchując się w szelest jej liści… pielęgnujmy swoją jabłoń, aby potem nie narzekać… zachwyćmy się jesiennym sumakiem… pomalujmy cierniste pędy robinii tworząc z niej designerski element naszego ogrodu… przytulmy się do brzozy i nie myślmy o niczym złym… KOCHAJMY DRZEWA <3

sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie 2016 roku i zielone życzenia



Kochani!

Czas podsumować 2016 rok. Jak go oceniacie?
Mój upłynął pod znakiem zieleni. To właśnie w tym roku powstał ten blog, ja zdobyłam tytuł architekta krajobrazu, zrealizowałam większość zielonych celów i rozwinęłam swoją pasję bardziej, niż kiedykolwiek...

Były w 2016 roku sukcesy, ale i porażki...
Wiele szczęśliwych, dobrych i pięknych chwil, ale też smutek, zawód, trudności...
Były wzloty i upadki,,,

Chyba każdy z nas miał taki rok, czyż nie?

Dziś pragnę życzyć Wam na nadchodzący rok wszystkiego co najlepsze. Aby życiowych dołów i dołków było jak najmniej, a w te, przed którymi staniecie sadźcie kwiaty i drzewa.
Wyciągajcie wnioski z porażek i cieszcie z sukcesów, zawsze idąc dalej i dalej... Doceniajcie małe chwile, umiejcie zachwycić się tym, co macie na co dzień: wschodem słońca, kroplą rosy na liściu, zapachem pierwszej burzy... Kochajcie zieleń, czerpcie jak najwięcej przyjemności z obcowania z naturą i zarażajcie tym swoich bliskich. Planujcie i realizujcie się, i pamiętajcie aby w celach na 2017 rok pojawiły się oprócz "ja" również imiona ukochanych osób. 
Doceniajcie każdego człowieka, każdy miły gest, każde przeżycie - te dobre i te złe, każdy dzień i oczywiście - KAŻDĄ ROŚLINĘ, a nadchodzący 2017 rok będzie piękny, pomyślny i bardzo zielony, czego Wam z całego serca życzę!!!

niedziela, 27 listopada 2016

Nowoczesne i proste wieńce adwentowe

 Dziś pierwsza niedziela Adwentu. 4 tygodnie dzielą nas od Świąt… W wyczekiwaniu na ten szczególny czas tworzymy wieńce adwentowe i co tydzień zapalamy na nich kolejną „świecę oczekiwania”…

Trochę historii
Pomysł na tworzenie wieńców rozpoczął w 1839 roku ewangelicki teolog Johann Hinrich Wichern. Prowadził on przytułek dla sierot, o których wychowanie bardzo się troszczył. Podczas Adwentu 1839 roku wpadł na pomysł aby ocieplić dla dzieci wystrój świetlicy i wprowadzić nastrój sprzyjający modlitwie. Do tego celu przyozdobił ściany sali zielonymi gałązkami oraz stworzył koło o średnicy 2m, na obrzeżu którego umieścił 24 świeczki. Każdego dnia dzieci gromadziły się wokół wieńca na wspólnej modlitwie i śpiewie oraz zapalały kolejną świeczkę. Z upływem lat pastor zamiast ścian świetlicy, w zielone gałązki zaczął przyozdabiać wieniec, a liczbę świeczek zmniejszył do 4, symbolizujących kolejne niedziele Adwentu. Zwyczaj tworzenia adwentowego wieńca rozprzestrzenił się w błyskawicznym tempie na całe Niemcy – również część katolicką, a wkrótce także na cały świat.

Symbolika tradycyjnego wieńca



Tradycyjny wieniec adwentowy posiada w sobie głęboką symbolikę religijną. Świece ustawione są na obrysie koła, symbolizującego wieczność oraz brak początku i końca Boga. Koło sporządzone z gałęzi roślin wiecznie zielonych, najczęściej drzew iglastych, oznacza życie wieczne. Natomiast same świece mają w chrześcijaństwie bardzo bogatą symbolikę – światło świecy, dające życie, ogarniające wszystko co na Ziemi, jest naturalnym symbolem Boskiej natury. Płomień świecy jest znakiem wiary, a jego ciągła dążność ku górze, symbolizuje wznoszone ku niebu modlitwy.

Komponenty tradycyjnego wieńca

Wieniec adwentowy powinien mieć kształt koła i być przybrany gałązkami drzew iglastych: świerku pospolitego bądź srebrzystego, jodły, daglezji lub sosny. Wieniec może być wykonany także z liści laurowych lub mahoniowych. Może posiadać różne ozdoby: z szyszek, jesiennych liści, owoców głogu czy jarzębiny. Konieczne jest umieszczenie na wieńcu 4 świec. Warto aby posiadał też kolorowe wstążki: czerwone, żółte, srebrne lub złote. Gotowy wieniec powinien zostać umieszczony w domu na honorowym miejscu – można go postawić na stole lub podwiesić pod sufitem. Świece zapala się podczas rodzinnych spotkań, wspólnych posiłków oraz w czasie modlitwy. Przy płomyku świec mogą zasypiać również dzieci.

Nowoczesne wieńce


A może raczej „ozdoby adwentowe” zmieniają nieco swój charakter. Pozostawiamy piękną symbolikę i przeznaczenie wieńców, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby modyfikować ich wygląd. Znalazłam mnóstwo nowoczesnych i niezwykle ciekawych interpretacji wieńców adwentowych. Do komponentów roślinnych dołączają jałowce, rozmaryn, eukaliptus, oliwne gałązki, bluszcz, hiacynty, mech i suche gałęzie. Za podstawki pod świece służą talarki drewna a nawet całe ścięte na pół konary drzew. Popularne stają się też motywy typowe dla stylu skandynawskiego – drewniane klocki i grubo tkane dzianiny. Stawia się na naturalne ozdoby: szyszki, orzechy, jabłuszka, laski cynamonu… Nowoczesne „wieńce” są bardzo proste, oszczędne w formie, naturalne… Jako, że jestem miłośniczką stylu eko we wnętrzach i staram się motywy roślinne, naturalistyczne i bardzo proste zawsze stosować w domowych dekoracjach, pokazuję Wam przykłady, które zachwyciły mnie najbardziej. Kto jeszcze nie ma wieńca – do dzieła! ;-)


Zaczynamy od bardzo prostych przykładów, gdzie wieniec tworzą zwykłe, białe świece, mech i stylowe "pojemniki", a jeśli ozdobione, to bardzo oszczędnie.













Kolejne przykłady odnoszą się do stylu skandynawskiego, w których bardzo niekonwencjonalnie motywem przewodnim staje się ciepła dzianina...








Znalazłam też inspiracje, gdzie główną rolę pełni drewno i gałęzie...











A tutaj pozostałe pomysły z wykorzystaniem prostych świeczników, dekoracji z orzechów, iglastych gałązek, hiacyntów, bluszczu, eukaliptusa i naturalnych sznurków <3