Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siedzenie na balkonie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siedzenie na balkonie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2016

BALKONY - eksplozja energii i barw!

Niedawno na blogu pojawił się wpis na temat stylów naszych balkonów (link). Teraz chciałabym każdy z ośmiu głównych nurtów aranżacji uszczegółowić. Z racji tego, że najbardziej przypadł Wam do gustu typ Eksplozja, zaczynamy od niego ;-)

Tak, jak już pisałam wcześniej, jest to obrana przeze mnie nazwa stylu balkonu dla osób energicznych, pozytywnie nastawionych do życia, na co dzień kreatywnych i pomysłowych, które kochają żywe kolory i szalone rozwiązania! Jeśli jesteś taką właśnie osobą, Twój balkon musi koniecznie nawiązywać do tego co lubisz i jaki jesteś. Poniżej podaję kilka uniwersalnych zasad.

1. ROŚLINY
Muszą być barwne, pachnące, dynamiczne… Powinniśmy tworzyć z nich zestawienia kontrastowe lub wybierać te, o ciepłych odcieniach i dobierać do nich sąsiadujące z nimi na kole barw.


Idealnie sprawdzą się tu wszelkie rośliny balkonowe o formach kaskadowych: pelargonia bluszczolistna, petunie z grup Surfinia czy Million Bells, begonie bulwiaste o zwisających pędach, kaskadowe fuksje, odmiany lobelii, sanwitalii okazałej, uczep rózgowaty, werbena o przewieszających pędach czy pokrzelica Forstera zwana także komarzycą (np. odm. jaskrawozielone). Nasycone barwy na nasze balkony wniosą pojemniki obsadzone niezawodnymi bratkami, pierwiosnkami i goździkami a w okresie letnim także osteospermum Ecklona, pelargoniami rabatowymi, daliami czy pojemnikowymi hortensjami. 




Nie ma przeciwwskazań, by hodować na balkonach inne kolorowe byliny czy rośliny jednoroczne. Poniżej możecie zobaczyć, jak wspaniale mogą ubrać nasz balkon naparstnice, które przecież hodujemy głównie w gruncie!



W doborze gatunków na balkon, który ma być energii nie możemy pominąć wspaniale wybarwionych koleusów Blumego.



Nasz balkon oprócz cieszących oko pstrokatych kwiatów, powinien także obfitować w rośliny pachnące i akustyczne! Wykorzystajmy do tego maciejkę, lawendę, szałwię czy macierzanki oraz inne ulubione zioła, które przydadzą nam się dodatkowo do przyprawienia i dekoracji naszych barwnych sałatek czy orzeźwiających drinków, spożywanych na balkonie!

Rośliny akustyczne to oczywiście trawy – ostnica, miskanty i różne turzyce to gatunki, które bez problemu możemy wsadzić do pojemników.




2. POJEMNIKI

Nasze rośliny musimy przecież gdzieś umieścić! Dobór odpowiedniej donicy do potrzeb naszych kwiatów i stylu założenia jest bardzo ważny. Pamiętajmy o podstawowych zasadach, by pojemniki nie były zbyt duże (wówczas rośliny „obrosną” w korzenie, nie w część nadziemną) ani zbyt małe, duszące rośliny i wymagające stałego podlewania. Jest to sprawa złożona i zależy w dużej mierze od gatunku, jaki chcemy hodować. Warto zaopatrzyć się w donice z systemami nawadniającymi, a jeśli nasz budżet jest ograniczony – dobrze jest wykonać drenaż i izolację donicy z keramzytu.

Jeżeli chodzi o design pojemników odpowiednich na pełen pozytywnej energii balkon, mamy w czym wybierać! Możemy zdecydować się na tanie i wręcz niezniszczalne pojemniki z tworzyw sztucznych. Ich zaletą jest bardzo szeroki wybór kolorów i kształtów – owalne, prostokątne, wysokie, niskie, skrzynki, nakładki na balustrady, misy do podwieszenia – co tylko zechcemy! :-) Wadą jest ich niska waga przez co mogą być niestabilne i przewracane przez wiatr…

Inny rodzaj kolorowych donic mogą stanowić drewniane skrzynki. Możemy wykorzystać te, w których na Święta Bożego Narodzenia kupiliśmy mandarynki, a teraz zagracają naszą piwnicę ;-) Musimy tylko dokupić kolorową bejcę i wziąć pędzle w dłoń! Oczywiście skrzynki możemy kupić, znajdziemy je w każdym markecie budowlanym a sezonowo także w sklepach pokroju Pepco.
Jako, że nasz balkon odzwierciedla nasze JA – czyli ma być pełen pozytywnej energii, nieco szalony, wesoły i kreatywny – to, w czym posadzimy nasze rośliny wcale nie musi być doniczką! Mogą to być gumowe torby, wiadra, konewki, worki, kosze, puszki po konserwach, stare, emaliowane garnki… Co tylko podpowie nam nasza wyobraźnia ;-)









3. PODŁOGA

Często pomijany temat… Nasze balkony posiadają zwykle surowe, betonowe lub ceramiczne nawierzchnie. Warto to zmienić! Oczywiście moim numerem jeden są nawierzchnie drewniane i kompozytowe, które zawsze ocieplają klimat balkonu! Jeśli chcemy, by nasza podłoga była kolorowa, świetnie sprawdzą się gumowe płyty, syntetyczna trawa i sezonowo rozkładane dywaniki (najlepiej, jeśli balkon jest zadaszony). Na większych balkonach, przy większym budżecie możemy pokusić się o barwną mozaikę, wzorowaną na wspaniałej twórczości Gaudiego.












4. TKANINY

Tkaniny to elementy, których absolutnie nie może zabraknąć na naszym balkonie! Często nie doceniamy szerokich możliwości zastosowania tekstyliów w sztuce ogrodowej. Obowiązkowe są kolorowe poduszki, moskitiery czy zasłony, maty na balustrady i podłogę… Jeżeli mamy choć trochę zręczne ręce, możemy pokusić się o robótki na drutach i ubieranie elementów naszego balkonu w wykonane przez nas „sweterki”. Sztuka ta nazywana jest yarn bombing (o której więcej pisałam tutaj). Nie każdy może sobie pozwolić na aranżację balkonu z użyciem tkanin, gdyż – jak doskonale wiemy – warunki pogodowe w naszym kraju są bardzo zmienne i niezbyt przyjazne tak delikatnym, nietrwałym elementom. Musimy wykazać się chęcią ciągłego wynoszenia i wnoszenia poduszek, koców i mat do mieszkania oraz liczyć się z przygotowaniem miejsca do ich przechowywania. Ale jak to się mawia – dla chcącego, nic trudnego! ;-)











5. MEBLE

Wszelkie krzesełka, taboreciki, leżaki, stoliczki, hamaki, półki i regały – jeśli kolorowe – będą idealne! Możemy wykorzystać stare, już niepotrzebne w domu meble, które przemalujemy na odpowiednie barwy. Cały czas na topie jest wyposażenie budowane z europalet – półki, siedziska, ławy – proste, nowoczesne i dające wiele możliwości ;-) I ile satysfakcji, gdy zbudujemy je sami, według własnych pomysłów! ;-)









6.  ŚWIATŁO

Kolorowe świece… lampki solarne… kolorowe girlandy świetlne... cotton balls’y zawieszane na balustradzie. To wszystko nada wspaniałej, pozytywnej energii naszym balkonom. Kolorowe światło to totalny MUST HAVE! ;-)










7. WSZYSTKO INNE


Czyli różne dekoracje – figurki, ozdoby na pikach, kolorowe girlandy, latarenki, gazetniki, pojemniki… Pamiętajcie! Balkon jest dla Was – ciągle to powtarzam! Jest Waszym pokoikiem, w którym czytacie, pijecie kawę, jecie posiłki, uprawiacie kolorowe warzywa, spędzacie czas z drugą połową. Jest wnętrzem na zewnątrz – wynieście tam wszystko co lubicie, co naprawdę się przyda i co odpowiada Waszym upodobaniom oraz osobowości! Jeśli to zrobicie, nic więcej nie trzeba :-)







środa, 24 lutego 2016

Chcę Was przekonać, że każdy balkon to skarb!

Kochani!

Artykuł ten jest wstępem do planowanych tekstów jak zagospodarować, udekorować i cieszyć się swoim, nawet bardzo małym balkonem przez cały sezon. Zainspirowała mnie do niego ostatnia przejażdżka po moim mieście. Kiedy tak jechałam i patrzyłam na to, co ludzie trzymają na balkonach i w jaki sposób z nich korzystają, pomyślałam „przecież tak nie może być!”. Chcę się podzielić z Wami moimi przemyśleniami, choć dziś bardziej osobiście, niż ogrodniczo i poradnikowo.



Znane jest nam wszystkim powiedzenie „szewc bez butów chodzi”. Tak też jest w moim przypadku, gdyż jako projektant zieleni, sama nie posiadam tak w zasadzie własnego, zielonego kąta. Zawsze zazdrościłam wszystkim, którzy posiadali chociażby mieszkania z balkonami. Myślałam „ja bym tam przesiadywała całe wieczory, zapalała świeczki i patrzyła w gwiazdy, w dzień łapałabym słoneczne promienie i jadała posiłki”…

Pierwszą okazją do wykorzystania malutkiego – bo zajmującego zaledwie 2,5m² – balkoniku, był ten, który przylega do mieszkania mojego brata i jego rodziny. Niebawem po tym, gdy wprowadzili się do nowego lokum, poprosili mnie, abym stworzyła kilka koncepcji zagospodarowania ich małej, zewnętrznej strefy. To był nie lada wyczyn! Chcieli mieć miejsce do siedzenia, jedzenia, wieszania prania, zabawy dla dziecka (wolnego kawałka podłogi) i oczywiście roślin! Jasne – nie wszystko na raz, ale wszystko możliwe ;-)

Parę tygodni później na ich balkonie pojawiła się nawierzchnia z desek kompozytowych, mała, metalowa ławeczka, kilka drewnianych donic, kratka na pnącza i delikatna osłona w słomkowym kolorze na balustradzie. Proste! ale zarazem nikt z sąsiadów nie zagospodarował w podobny sposób swojej zewnętrznej przestrzeni.

Od razu po zakończonych pracach spotkaliśmy się i zjedliśmy na balkonie wspólne śniadanie – 4 dorosłych i jedna mała osóbka ;-) Wynieśliśmy na ten cel ich pokojowy stolik dzienny i dodatkowe, składane krzesła. Wyobraźcie sobie… centrum miasta… słoneczny, gorący poranek… a wy możecie upajać się ulubionym posiłkiem w towarzystwie wspaniałych osób i pięknych roślin. To jest możliwe na każdym!!! nawet tak małym balkonie.



Dzięki kilku prostym zabiegom moja rodzinka korzysta z balkonu regularnie – przesiadują tam wieczorami, jadają posiłki, pielęgnują rośliny, goszczą gości… Ich mieszkanie wzbogaciło się o dodatkowy pokój – tyle, że pod chmurką ;-) Co mnie bardzo ucieszyło – ich działania zainspirowały sąsiadów, którzy również przystąpili do prac na swoich balkonikach – niektórzy odmalowali balustrady, inni stworzyli osłony, pojawiły się rośliny, karmniki dla ptaków i… najważniejsze – głosy, śmiechy, ruch… ŻYCIE!

Moja druga historia… minione lato – upalny sierpień… Mieliśmy z mym Ukochanym to szczęście, by wyjechać właśnie wtedy na wakacje nad morze. Trafił się nam pokoik z balkonem. Małym – wyposażonym w dwa krzesełka, mały stoliczek i nic poza tym. Roślin nie było, przestrzeń była tak niewielka, że zmieściłyby się jedynie w donicach zawieszonych na balustradzie (ale nie było i wielka szkoda!).

Na nieszczęście był zorientowany wprost na jedną z intensywnie uczęszczanych przez turystów ulic. Pomyślałam „fajnie byłoby tu jadać śniadania czy spędzać wieczory, kiedy już wrócimy z miasteczka”, ale krępowała mnie stała obecność ludzi… ich spojrzenia… Wygrała jednak chęć, by każdą chwilę spędzać na zewnątrz, bo „zewnątrz” nawet w mieście to bardziej naturalne środowisko niż zamknięty pokój. I tak od pierwszego dnia zaczęliśmy wieczory – czasem aż do rana – przesiadywać na balkonie. Rankiem wychodziliśmy zjeść śniadanie, bo jeżeli mieliśmy do wyboru cztery zamknięte ściany a świeże, morskie powietrze, co jest lepsze? 



Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiej reakcji otoczenia. Niektórzy patrzyli na nas, jak na… dziwaków? „Przyjechali na wakacje i siedzą na balkonie? Jedzą na nim? Zapalają świeczki i piją wino?” Ale to mniej ważne. Ważniejsze było dla mnie to, że w połowie naszego pobytu, z domu naprzeciw kolejna para wyszła wieczorem na balkon, zapaliła świeczkę i siedzieli tak razem kilka godzin. Następnego dnia nasi sąsiedzi zrobili to samo. Przysięgam Wam, że w ostatni wieczór na kilku pobliskich balkonach naprawdę zatętniło życiem… Śmiałam się wtedy, mówiąc „zobacz F., przyczyniliśmy się do tego”. Przyczyniliśmy się do tego, że ludzie dostrzegli, iż za szklanymi drzwiami ich pokojów jest jeszcze jeden. Taki, który pozwala patrzeć w gwiazdy. Wdychać świeże powietrze. Obcować ze środowiskiem naturalnym. Uprawiać rośliny. Poczuć powiew wiatru na twarzy. Poczytać książkę. Poobserwować otoczenie. Wypić poranną kawę. Wieczornego drinka. Pobyć z kimś lub samemu.
Kochani, wszystko co robicie codziennie w domu – w pokoju, w kuchni – możecie przenieść na balkon! Nawet najmniejszy. Nawet przy ruchliwej ulicy. Wystarczy się przełamać, spróbować, zasmakować tej przyjemności i urozmaicenia, płynącej z przebywania na zewnątrz, tuż za progiem naszego wnętrza.

Uwierzcie mi, jeśli macie balkon – jesteście szczęściarzami! Nie zagracajcie ich starymi lodówkami, drabinami i stertą niepotrzebnych w mieszkaniu rzeczy…

To miejsce jest Wasze, nie starych gratów. 
Doceń jak wiele może się zmienić, kiedy to TY zaczniesz z niego korzystać!

A co jeśli Wasz balkon wydaje Wam się „brzydki”? Macie z niego nieciekawe widoki lub bliskość nielubianej sąsiadki? Co jeśli nie ma żadnego wyrazistego charakteru, jest nudny i pusty? Wydaje Wam się, że jedyną rośliną balkonową jest pelargonia, a akurat za nią nie przepadacie i nie wiecie jakie są alternatywy? ;-)

O tych wszystkich problemach napiszę w następnych artykułach!